„Żadne wcześniejsze wybory prezydenckie nie zostawiły amerykańskiego społeczeństwa w podobnym stanie niepewności” – pisze Michaił Fiszman. Trudno oszacować faktycznie skutki wyboru Amerykanów, ale zwycięstwo Donalda Trumpa stanowi wyraźny sygnał, że dotychczasowe status quo polityki globalnej zaczyna chwiać się u podstaw. Wraz z osłabieniem pełnego resentymentów Zachodu, reguły gry zmieniają się na korzystniejsze dla rządów o inklinacjach autokratycznych.

Nieprzewidywalność decyzji prezydenta-elekta utrudnia ocenienie potencjalnych następstw jego polityki zagranicznej, jednak reakcje rosyjskich parlamentarzystów, którzy owacjami na stojąco wyrażali swoje poparcie dla wygranej Donalda Trumpa, wydają się dobrze obrazować preferencje Kremla.

Jeszcze do niedawna widać było jaskółki zmiany. Rosjanie zaczęli odczuwać skutki izolacji kraju na arenie międzynarodowej. Przeciwna Putinowi koalicja Zachodu podważała jego pozycję lidera. O ile w czasie wojny irackiej mógł on wykorzystać dla własnych celów napięcia pomiędzy poszczególnymi państwami Zachodu, o tyle aneksja Krymu, wojna w regionie Donbasu i ciągnący się konflikt w Syrii znacząco ograniczyły jego pole manewru. Rosnąca apatia zmęczonego ekonomicznymi skutkami wojen rosyjskiego społeczeństwa nie wróżyła dobrze wyborom parlamentarnym w 2018 roku. Konieczność zmierzenia się Putina z wewnątrzrosyjskimi napięciami wydaje się nieunikniona, ale jego niespodziewanym atutem okazał się brak ryzyka ochłodzenia stosunków na linii Moskwa-Waszyngton. Nadzieję na reformy w Rosji pogrzebała szala przechylona na rzecz Republikanów.

Cały tekst Michaiła Fiszmana dostępny w języku angielskim na stronie The Moscow Times.

The-Moscow-Times-logo.