Przeprowadzone niedawno w Holandii referendum w sprawie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą pokazuje, że poddanie złożonych i wymagających rozeznania w sytuacji międzynarodowej kwestii pod osąd podatnej na manipulację opinii publicznej może być niebezpieczne. 61% głosujących w referendum obywateli sprzeciwiło się podpisaniu dokumentu. Choć frekwencja wyniosła jedynie 32%, zwycięstwo przeciwników umowy stanowi dla rządzących niełatwy orzech do zgryzienia.

Ponieważ referendum nie ma charakteru wiążącego, prawdopodobnie jego wynik nie stanie ostatecznie na drodze do podpisania umowy stowarzyszeniowej. Jest on jednak ważnym wskaźnikiem kierunku, w którym dryfuje Europa. Pokazało ono także niespodziewaną umiejętność współpracy środowisk eurosceptycznych na kontynencie oraz siłę wpływu rosyjskiej propagandy – charakterystyczne dla niej antyukraińskie komunikaty były dobrze słyszalne w kampanii przeciwników umowy między Unią a Ukrainą.

Odwrócenie się Unii od Ukrainy z jednej strony może zachęcić Rosję do dalszej destabilizacji tego kraju, z drugiej jednak może obrócić się także przeciw samej Brukseli. Izolacjonizm oznacza bowiem, że pozbawia się ona najważniejszego narzędzia w swoim arsenale wpływu na arenie międzynarodowej, czyli atrakcyjnej wizji rozszerzenia wspólnoty praworządnych i solidarnych państw, dla których kompromis jest sposobem prowadzenia polityki.

Cały tekst Marty de Zunigi dostępny jest na stronie Laboratorium Więzi.

Labolatorium Więzi