Podczas gdy zadowolone elity na międzynarodowych salonach zbierały pochwały za sukcesy polskiej demokracji, postępującą modernizację Rosji czy węgierską transformację, w społeczeństwach tych krajów narastał antyliberalny i antydemokratyczny ferment. Trzech na czterech Rosjan w końcu lat 90. XX wieku było rozczarowanych transformacją i z radością obudziłoby się nazajutrz znów w ZSRR. 60% Polaków w 2013 roku uznało w sondażu, że cena przemian była zbyt wysoka. W 2009 roku, jeszcze przed przejęciem władzy przez partię Fidesz, entuzjastów liberalnej demokracji trudno już było nad Dunajem odnaleźć. Na gruncie tego niezadowolenia wyrósł sukces Władimira Putina, Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbana.

Do wyborców Jednej Rosji, Fideszu/Jobbiku czy Prawa i Sprawiedliwości/KUKIZ’15 należą przedstawiciele dwóch grup społecznych: po pierwsze, są to tzw. „przegrani transformacji”, reprezentanci „Polski B” czy też „drugiej Rosji”, jak określa się ich w dyskursie publicystycznym. Osoby, które mimo nadziei wiązanej z transformacją mają poczucie, że zostały pokrzywdzone lub pominięte w nowym systemie redystrybucji. Po drugie, elektorat partii prawicowo-populistycznych tworzą młodzi ludzie, porównujący swoją sytuację z sytuacją rówieśników w zamożniejszych państwach Zachodu.

W odpowiedzi na oczekiwania wyborców, przywołane partie – zauważa Sniegowaja – budują antyliberalny i antyzachodni dyskurs, proponując pójście „własną drogą” ku „nieliberalnej” bądź „suwerennej” demokracji. Podkreślają wagę narodowej tradycji, religii (Polska, Rosja), rodziny (Polska) czy własnej, europejskiej tradycji kraju (Węgry). W sferze gospodarki, obiecują wzmocnienie tradycyjnych, narodowych gałęzi przemysłu i bardziej efektywną redystrybucję.

Antyliberalny dyskurs będzie rozwijał się w Polsce, na Węgrzech i w Rosji z różną siłą, najpóźniej i najsłabiej objawił się bowiem nad Wisłą, najsilniej nad Wołgą.
Cały tekst Marii Śniegowej jest dostępny w języku rosyjskim na stronie serwisu RBK.

rbk