Przebudzenie społeczeństwa pod koniec lat 80., jego swobodny rozwój i wykształcanie instytucji w latach 90., a następnie najpierw konflikt wartości między społeczeństwem a państwem po roku 2000 i otwarte tłamszenie przez władzę inicjatyw obywatelskich po 2010 roku – oto historia rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego. Społeczeństwo jako całość – zarówno w dziedzinie gospodarki, jak i polityki czy kultury – w ciągu 30 lat przeszło drogę od zwiększenia swobód do ich powtórnego ograniczenia.

Czy jednak powyższy schemat trajektorii rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego – prawdziwy, lecz uproszczony – odzwierciedla drogę, którą to społeczeństwo rzeczywiście pokonało? Wydaje mi się, że choć mamy wrażenie własnej słabości i ucisku ze strony państwa, to społeczeństwo obywatelskie jest dziś znacznie silniejsze niż w poprzednich dekadach, a rozwój, który nastąpił od pierestrojki do putinowskiej restauracji, należałoby raczej opisywać jako drogę od ograniczonej „wolności odgórnej” do świadomego przeżywania wolności i jej oddolnego kiełkowania.

 

Czym jest społeczeństwo obywatelskie?

Najprostsza definicja bazuje na koncepcji trzeciego sektora, czyli społeczeństwa obywatelskiego nie będącego ani państwem, ani biznesem. Pomimo autonomicznych relacji państwo odgrywa jednak decydującą rolę w rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.

Jürgen Habermas twierdził, że rola państwa polega na stworzeniu przestrzeni, w której organizacje pozarządowe i niekomercyjne mogą swobodnie funkcjonować. W tym celu państwo powinno zagwarantować poszanowanie podstawowych praw obywatelskich, takich jak prawo do wolności słowa, zgromadzeń i zrzeszania się. W zamian za ochronę tych praw społeczeństwo obywatelskie udziela władzom legitymizacji.

Definicję Habermasa można zastosować również do analizy społeczeństw niedemokratycznych. Społeczeństwo ma taką – i tylko taką – przestrzeń wolności, która nie wchodzi w konflikt z ustrojem politycznym państwa. Aktywność obywatelska, która podaje w wątpliwość prawomocność państwa, jest tępiona. Demokracja i autokracja to odmienne ustroje polityczne, które z punktu widzenia stabilności systemu państwowego dopuszczają różny poziom rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.

W tym artykule społeczeństwo obywatelskie rozumiem jako wszelkie inicjatywy i praktyki spoza sektora państwowego oraz gospodarczego, zaś relacje między społeczeństwem obywatelskim a państwem będę rozpatrywać jako proces wzajemnej legitymizacji/delegitymizacji.

 

Wolność odgórna

Pierestrojka była procesem zmiany ustroju politycznego. Ale podobnie jak jawność (glasnost’) – regulowana przez państwo dyskusja w mediach publicznych – nie zakładała wolności słowa, tak i pierestrojka nie zakładała, że powstaną faktycznie niezależne instytucje społeczne.

A one powstały. W latach 80. pojawił się tak zwany „ruch nieformalnych” [kultury nieoficjalnej – przyp. tłum.]. Na fali poszerzenia przestrzeni swobód w całym kraju powstawały różne kluby intelektualne i polityczne, między innymi stowarzyszenie „Memoriał”, które od 1987 roku rozrastało się oddolnie na terenie całego Związku Radzieckiego. „Memoriał” to oczywiście niejedyna organizacja powstała w okresie pierestrojki, ale historia tego stowarzyszenia doskonale pokazuje stosunek państwa do nowych niezależnych inicjatyw. Można go określić jako skrajną nieufność.

Na przykład Ministerstwo Sprawiedliwości uparcie odmawiało zarejestrowania „Memoriału” aż do 1990 roku. Mówi się, że ostateczną decyzję o rejestracji podjął prezydent ZSRR. Na pogrzebie Andrieja Sacharowa jego żona Jelena Bonner poprosiła o to Gorbaczowa. W końcu organizacja została zarejestrowana jako Wszechzwiązkowe Dobrowolne Stowarzyszenie Historyczno-Oświatowe „Memoriał” na mocy ustawy o dobrowolnych stowarzyszeniach, która regulowała działalność takich inicjatyw, jak choćby kluby filatelistyczne.

Rozpad ZSRR oznaczał równocześnie krach machiny państwowej. Biurokracja lat 90. formalnie przyjęła zasady gry obowiązujące w społeczeństwie obywatelskim, a nowe ustawodawstwo regulujące sferę praw obywatelskich oraz konstytucja stwarzały sporą przestrzeń swobody dla społeczeństwa.

W tym krótkim okresie pojawiło się bądź zinstytucjonalizowało wiele znanych rosyjskich NGO. Duża część nowych organizacji – na przykład „Memoriał”, Moskiewska Grupa Helsińska, ruch „O prawa człowieka” (ros. Za prawa czełowieka) – wywodziła się z ruchu dysydenckiego lat 60. i 70., inne pojawiły się w odpowiedzi na wyzwania lat 90. – tak powstały Towarzystwo Ochrony Praw Konsumentów czy Komitet Matek Żołnierzy. W tym samym czasie w Rosji zaczęły działać międzynarodowe organizacje pozarządowe, takie jak Greenpeace i Amnesty International, oraz międzynarodowe fundacje charytatywne, na przykład Open Society Institute George’a Sorosa.

Państwo nie sprzeciwiało się działalności organizacji obywatelskich, ale też nie wspierało w istotny sposób społeczeństwa obywatelskiego.

Na dodatek kryzys polityczny 1993 roku i rozwiązanie Rady Najwyższej, a także rad lokalnych w dużym stopniu wpłynęły na unieważnienie instytucjonalnych przesłanek, które stanowiły podstawę rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w latach 80. i wczesnych latach 90.

W samym społeczeństwie natomiast, zajętym walką o przetrwanie i próbami adaptacji do nowych warunków ekonomicznych, w latach 90. narastała obojętność w stosunku do oferowanych odgórnie swobód. Aktywiści lat 80., którzy zaangażowali się wtedy w sprawy społeczne z braku możliwości udziału w życiu politycznym, teraz już oficjalnie zajęli się polityką lub zupełnie wycofali się ze spraw publicznych w sferę życia prywatnego. Dlatego różnego rodzaju inicjatywy oddolne – ekologiczne, lokalne, socjalne, związane z obroną praw człowieka – tak charakterystyczne dla lat 80., w latach 90. przestały być zauważalnym zjawiskiem w życiu społecznym (za to widoczne i wpływowe stały się związki zawodowe).

Mimo to właśnie w tym krótkim okresie obojętności państwa powstały największe rosyjskie NGO, które stały się promotorami wartości społeczeństwa obywatelskiego: autonomii od państwa, poszanowania praw człowieka, demokracji.

 

Konflikt wartości

Dojście Putina do władzy zapoczątkowało etap rewizji ustroju politycznego. Umocnienie czy też odbudowanie państwa (a raczej pozycji grupy trzymającej władzę) oraz przywrócenie kontroli Kremla nad biznesem, mediami i procesem politycznym szybko okazało się sprzeczne z interesami już istniejących struktur społeczeństwa obywatelskiego.

Na początku konflikt ten rozgrywał się na gruncie wartości. Konstruowanie putinowskiego „pionu władzy” (ros. wiertikal’ własti) nie mogło ominąć dotychczas autonomicznego trzeciego sektora. W 2001 roku z inicjatywy administracji prezydenta zorganizowano Forum Obywatelskie, którego celem było uporządkowanie relacji pomiędzy społeczeństwem obywatelskim a państwem na warunkach tego ostatniego.

W rozumieniu rzeczników tej koncepcji, między innymi Władisława Surkowa i Gleba Pawłowskiego, Forum miało przekształcić się w organ przedstawicielski społeczeństwa obywatelskiego: w ten sposób – na drodze kooptacji i strukturyzowania – z natury horyzontalne i autonomiczne społeczeństwo obywatelskie miało przybrać postać wertykalną, zrozumiałą dla władzy.

Chociaż projekt ten zakończył się fiaskiem, to jednak w 2006 roku powołano organ przedstawicielski o nazwie Izba Społeczna, który z każdym kolejnym posiedzeniem coraz lepiej odzwierciedlał główną strategię Kremla wobec społeczeństwa obywatelskiego: zastąpienie prawdziwego społeczeństwa jego imitacją.

Po „kolorowych rewolucjach” w Gruzji i na Ukrainie w latach 2003–2004 stosunek rządu rosyjskiego do niezależnych NGO stał się jeszcze mniej przychylny. Kremlowscy urzędnicy zmianę władzy w tych krajach tłumaczyli knowaniami Stanów Zjednoczonych, które finansowały rewolucje za pośrednictwem NGO. Jedną z głównych linii polityki wewnętrznej Kremla stała się walka z „pomarańczową zarazą”.

W praktyce doprowadziło to do przyjęcia w latach 2005–2006 nowej wersji ustawy o organizacjach społecznych. Między innymi znacznie zaostrzono wymogi finansowego raportowania dla NGO, co sprawiło, że wiele małych organizacji pozarządowych, które z przyczyn finansowych nie mogły sobie pozwolić na utrzymywanie etatów księgowych i pracowników biurowych, musiało zakończyć działalność. Jednocześnie po skandalu z „kamieniem szpiegowskim” rozpętała się kampania medialna przeciwko obrońcom praw człowieka, a retorykę władzy kształtował sam Putin, który w przemówieniu na stadionie Łużniki oświadczył, że „w kraju są ci, którzy «żebrzą» w obcych ambasadach, liczą na wsparcie zagranicznych fundacji i rządów”.

Oprócz zaostrzenia wymogów prawnych dotyczących działalności NGO, zaczęto stosować rozmaite formy nacisku, takie jak wszczynanie spraw karnych przeciwko szefom organizacji, wypędzanie z Rosji zagranicznych NGO (na przykład Internews) i ciągła propaganda.

Należy tu przypomnieć zabójstwo dziennikarki Anny Politkowskiej w 2006 roku, a w 2009 – zabójstwo czeczeńskiej obrończyni praw człowieka Natalii Estemirowej, która współpracowała z centrum „Memoriał”. Jej śmierć, do tej pory niewyjaśniona, praktycznie sparaliżowała normalną działalność obrońców praw człowieka w Czeczenii.

Krótka epoka rządów Miedwiediewa pozwoliła społeczeństwu obywatelskiemu złapać trochę oddechu. Trudno powiedzieć, że polityka Kremla radykalnie się zmieniła, ale za tej prezydentury nie było tak silnych represji wobec NGO, a w oficjalnej retoryce zaczęto się nawet odwoływać do wartości wolności.

 

Stłumienie protestu

Protesty lat 2011–2012 pokazały siłę rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego, która wyraziła się nie tyle w masowych demonstracjach, ile w zaangażowaniu tysięcy obywateli w obserwację wyborów do Dumy w 2011 roku oraz wyborów prezydenckich w roku 2012.

Jednak wraz z powrotem na Kreml Putina wróciła też retoryka „pomarańczowej zarazy”, a następnie zaczęła się nowa fala nacisków na organizacje pozarządowe oraz prześladowań aktywistów społecznych. W pierwszej publicznej odpowiedzi na demonstracje przeciwko falsyfikacjom podczas wyborów parlamentarnych w grudniu 2011 roku Putin oskarżył USA o podżeganie do protestów i oświadczył: „Mamy obowiązek bronić naszej suwerenności i trzeba będzie pomyśleć o udoskonaleniu ustawodawstwa, zwiększeniu odpowiedzialności karnej dla osób, które pomagają obcym państwom wpływać na wewnętrzne procesy polityczne w Rosji”.

Słowa Putina zostały usłyszane. Tak zwana „ustawa o agentach zagranicznych”, dyskredytująca organizacje pozarządowe i bardzo utrudniająca funkcjonowanie tych, które były beneficjentami zagranicznych grantów, została uchwalona już latem 2012 roku, a od początku 2013 roku zaczęto ją wprowadzać w życie. W całej Rosji zorganizowano wykańczające kontrole setek NGO, przeprowadzane przez najróżniejsze resorty – począwszy od prokuratury i Ministerstwa Sprawiedliwości, a skończywszy na FSB oraz inspekcji sanitarno-epidemiologicznej.

Pierwsza fala tej kampanii doprowadziła do zaskakujących rezultatów. Rosyjskie organizacje pozarządowe urządziły akcję niesubordynacji: ani jedna organizacja nie dokonała obowiązkowej rejestracji, a prokuratura zażądała tego od kilkudziesięciu NGO.

W maju 2014 roku, po rewolucji na Ukrainie, „ustawa o agentach zagranicznych” została zmieniona – Ministerstwo Sprawiedliwości mogło od tej pory samo włączać organizacje pozarządowe do odpowiedniego rejestru. Obecnie znajduje się w nim 86 organizacji, w tym takie znane NGO jak: „Głos”, Centrum Obrony Praw Człowieka „Memoriał”, Stowarzyszenie „Agora”, Transparency International i inne.

Z boku może się wydawać, że szkody wyrządzone w efekcie wspomnianej kampanii sprowadzają się do poniżenia i dyskredytacji NGO. Ustawa ta jest jednak o wiele groźniejsza: nie tylko wymaga od organizacji pozarządowych odpowiedniego znakowania wszystkich komunikatów i co trzy miesiące sporządzania raportów do Ministerstwa Sprawiedliwości według bardziej skomplikowanego schematu, lecz również umożliwia nakładanie olbrzymich kar oraz likwidację organizacji w przypadku niewypełnienia norm wynikających z tej ustawy.

Dziś możemy już stwierdzić, że społeczeństwo obywatelskie poniosło olbrzymie straty. Dziesiątki organizacji przestały istnieć, inne musiały zrezygnować z zagranicznego wsparcia finansowego i poważnie ograniczyć swoją działalność, wiele z nich sparaliżowała autocenzura, zrezygnowały z publikowania swoich raportów i organizowania wydarzeń publicznych. Zasądzono też pierwsze kary za brak oznaczenia „agent zagraniczny” na publikacjach NGO.

Do prześladowań za bycie „agentami zagranicznymi” dołączyły oskarżenia NGO o nadużycia podatkowe. W 2014 roku Urząd Skarbowy przedstawił Moskiewskiej Szkole Edukacji Obywatelskiej pozew wysokości 6,5 mln rubli i odmówił uznania zdobytych przez nią grantów za darowizny.

Zaczęto też wszczynać sprawy karne przeciwko liderom NGO. W 2013 roku w Krasnodarze został aresztowany i oskarżony o oszustwa finansowe dyrektor jednego z programów Południowego Regionalnego Centrum Zasobów (Jużnyj riegionalnyj riesursnyj centr) Michaił Sawwa. Skazano go na trzy lata więzienia w zawieszeniu.

W 2014 roku w Budionnowsku aresztowano i oskarżono o oszustwo 74-letnią szefową lokalnego Komitetu Matek Żołnierzy Ludmiłę Bogatienkową, która po spędzeniu kilku dni w izolatce została objęta aresztem domowym. W Samarze wszczęto postępowanie karne przeciwko szefowej lokalnego „Głosu” Ludmile Kuźminej – rzekomo za uchylanie się od płacenia podatków.

W latach 2011–2015 aresztowania aktywistów obywatelskich stały się normą. Najgłośniejsze z nich to: „sprawa błotna” [przeciwko uczestnikom demonstracji na placu Błotnym – przyp. tłum.], proces Pussy Riot oraz prześladowanie Aleksieja Nawalnego. Represje polityczne trzeciej kadencji Putina nie kończą się jednak na tych przypadkach. Według danych OWD-Info w tym okresie ofiarami spraw karnych motywowanych politycznie stały się co najmniej 382 osoby, obecnie sankcje karne dotykają co najmniej 136 obywateli. Z tego 90 osób znajduje się w izolatkach, 29 odsiaduje wyrok, 16 ma zakaz opuszczania miejsca zamieszkania, trzy zostały objęte aresztem domowym. Przy tym dane te są zaniżone.

W jednym artykule nie da się (i nie ma sensu) wymieniać wszystkich praktycznych i prawnych inicjatyw wprowadzonych podczas trzeciej kadencji Putina w celu wzmocnienia kontroli nad społeczeństwem obywatelskim. Po protestach lat 2011–2012 to przeciwko niemu skierowana była cała wewnętrzna polityka władz.

Niekontrolowana i nieinicjowana z Kremla aktywność społeczna obywateli, nawet najbardziej niewinna, zaczęła być traktowana przez rządzących jako potencjalne zagrożenie dla ustroju politycznego.

 

Upaństwawianie społeczeństwa

W okresie trzeciej kadencji Putina ostatecznie ukształtowała się też „pozytywna” polityka Kremla wobec społeczeństwa obywatelskiego – zastępowanie niezależnych organizacji i inicjatyw ich kontrolowanymi odpowiednikami, a finansowania prywatnego lub zagranicznego – państwowym.

Równolegle z „ustawą o agentach zagranicznych”, która utrudniła NGO otrzymywanie grantów z zagranicy, zwiększono poziom finansowania z budżetu państwa. W 2015 roku wyniesie ono 4 mld rubli. Niestety, sposób przyznawania tych środków budzi poważne zastrzeżenia. Granty otrzymują przede wszystkim związane z władzą lub prokremlowskie organizacje, takie jak „Nocne Wilki”. Niektóre krytycznie nastawione do rządzących NGO też dostają czasem prezydenckie granty, jednak nie można mówić w tym wypadku o realnym zrekompensowaniu finansowania zagranicznego.

Dobrym przykładem polityki upaństwawiania sfery społecznej są Społeczne Komisje Kontroli tworzone przez Izby Społeczne. Z roku na rok coraz więcej członków tych komisji to nie działacze społeczni, lecz byli członkowie struktur siłowych lub ludzie z nimi powiązani. Na przykład w Moskwie funkcję przewodniczącego Społecznej Komisji Kontroli objął lider organizacji „Oficerowie Rosji” Anton Cwietkow, a nie znany obrońca praw człowieka Walerij Borszczew.

W odpowiedzi na ruch obserwatorów wyborów Kreml powołał różne kontrolowane związki obserwatorów, takie jak Korpus „Czyste wybory” (ros. Za czistyje wybory). Masowym obywatelskim akcjom protestacyjnym władze przeciwstawiły duże demonstracje poparcia dla Putina, w których brali udział głównie pracownicy budżetówki. Strategia ta osiągnęła apogeum w momencie wybuchu konfliktu zbrojnego w Donbasie. Walczących tam obywateli Rosji państwowe media przedstawiają jako „wolontariuszy”, a rosyjską pomoc dla Donbasu jako zasługę społeczeństwa obywatelskiego.

Tymczasem śledztwo gazety „RBK” dowiodło, że pomoc ta jest koordynowana przez Komitet Społecznego Poparcia Mieszkańców Południowo-Wschodniej Ukrainy, składający się głównie z senatorów, posłów, pracowników ministerstw oraz administracji prezydenta.

Błędem byłoby jednak twierdzenie, że wszystkie obywatelskie inicjatywy popierające władzę zawsze i w stu procentach są przez nią inicjowane. Ważne jest co innego: w reżimie politycznym stworzonym przez Putina istnieć może tylko lojalne i kontrolowane społeczeństwo obywatelskie. Wszelka niezależna działalność, czyli to, co stanowi definicję społeczeństwa obywatelskiego, podkopuje podstawy „pionu władzy”, więc jest prześladowana przez putinowskie państwo.

Wolność oddolna

Trzecia kadencja Putina to dla społeczeństwa obywatelskiego ciężka próba. Nakreślona na początku artykułu trajektoria jego rozwoju – od zwiększenia wolności obywatelskich do ponownego ich ograniczenia – wydaje się odzwierciedlać rzeczywistość. Powszechnie ocenia się obecny stan społeczeństwa obywatelskiego w Rosji jako krytyczny. Autonomiczne inicjatywy nie tylko nie mają wsparcia ze strony państwa, lecz wręcz są tłamszone, aktywność obywatelska spada, a przyszłość już zinstytucjonalizowanych struktur społeczeństwa obywatelskiego stoi pod znakiem zapytania.

Taki opis dzisiejszego społeczeństwa obywatelskiego trąci jednak teleologią, która ukazuje stosunek państwa do społeczeństwa, a nie same procesy społeczne. Wydaje mi się, że realna sytuacja jest dużo bardziej optymistyczna, a ostatnie 30 lat należy traktować raczej jako proces ciągłego rozwoju i umacniania się rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego.

Po pierwsze – atak państwa na NGO oraz aktywistów obywatelskich świadczy o ich sile. W ciągu 30 lat społeczeństwo obywatelskie stało się na tyle silne i zorganizowane, żeby stanowić jeśli nawet nie realne, to przynajmniej urojone zagrożenie dla niedemokratycznego reżimu. Te naciski na organizacje pozarządowe – zarówno na poziomie retorycznym, jak i praktycznym – w dużej mierze były związane z dążeniem władzy do powstrzymania działań stowarzyszenia „Głos”, które zajmowało się szkoleniem obserwatorów na wybory. I mimo że „Głos” miał poważne problemy, to inicjatywa obywateli po wyborach 2011–2012 przekształciła się w klasyczny ruch oddolny, który rozwija się bez utrzymywania bezpośrednich związków z profesjonalnymi NGO. Nie sposób nie zauważyć sukcesów obserwatorów – przypadków jawnych falsyfikacji, przynajmniej w Moskwie, było znacznie mniej.

Po drugie – apokaliptyczna wizja obecnego stanu społeczeństwa obywatelskiego to w dużej mierze efekt zmiany optyki. Takie zjawiska jak falsyfikacje wyborcze, łamanie praw obywatelskich, represje polityczne, cenzura w mediach, straszne przypadki łamania praw człowieka w więzieniach – to nie nowość ostatnich lat. Wszystko to działo się już od 2010 roku, a w dużym stopniu również w latach 90., tyle że do niedawna nie przyciągało większej uwagi społeczeństwa. Na przykład prześladowania organizacji pozarządowych, które zaczęły się już ponad 10 lat temu, aż do ostatniej kampanii przeciwko „agentom zagranicznym” obchodziły tylko pracowników tych organizacji.

Fakt, że w mediach oraz na portalach społecznościowych zwraca się uwagę na przypadki gwałcenia wolności obywatelskich, świadczy nie tylko o nieprzestrzeganiu swobód, lecz również o tym, że wolność stała się istotną wartością dla znacznej części społeczeństwa.

Wreszcie po trzecie – właśnie teraz kształtuje się świadomy popyt na wolność. W warunkach „wolności odgórnej” korzystano z niej jako z czegoś oczywistego, nie podejmowano wysiłku, żeby jej bronić. Natomiast ruchy społeczne oraz inicjatywy oddolne powstające w warunkach ograniczania swobód są przede wszystkim ukierunkowane na obronę praw i wolności obywatelskich, takich jak wolność wyboru, słowa, zgromadzeń.

Trwający obecnie konflikt między społeczeństwem obywatelskim a państwem pozwala mieć nadzieję, że pojawi się „wolność oddolna” – wycierpiana i świadoma, której obrona będzie dla społeczeństwa powszednią koniecznością.

Fundamenty takiej wolności już istnieją. Rządzące elity przestały wspierać „wolność odgórną” i tłamszą każdy przejaw autonomicznej działalności, a organizacje niezależne od państwa, ruchy, media i aktywiści wciąż istnieją. Nawet więcej – grupy te w pewien sposób stają się silniejsze i bardziej niezależne.

Czy państwu uda się narzucić całkowitą kontrolę społeczeństwu obywatelskiemu, czy też przeciwnie: działalność niezależnych inicjatyw i organizacji będzie wchodzić w coraz większą sprzeczność z obecnym reżimem politycznym, a tym samym doprowadzi do jego delegitymizacji – to wciąż otwarte pytanie.

Z całą pewnością można tylko stwierdzić, że zbudowany w Rosji ustrój polityczny z jednej strony zakłada istnienie niezależnego społeczeństwa obywatelskiego, a z drugiej strony nie jest w stanie odpowiednio reagować na potrzeby i wymagania tego społeczeństwa, które w ciągu ostatnich 30 lat znacznie wzrosły, między innymi na potrzebę wolności.

W perspektywie krótkoterminowej władza utrzyma represyjną politykę wobec społeczeństwa obywatelskiego, jednak ustrój, który nie uwzględnia praw i interesów obywateli, nie ma szans na przetrwanie w niezmienionej postaci.

Władza delegitymizuje niezależną aktywność obywateli, co prowadzi do kontrreakcji – delegitymizacji reżimu politycznego w oczach społeczeństwa. Ten konflikt musi doprowadzić do stopniowego kształtowania się nowego ustroju politycznego.

Tekst oryginalny: Свобода снизу: развитие гражданского общества в России

© Last 30