Znajdujemy się dziś w obliczu katastrofy, to już właściwie nie podlega dyskusji. O ile zamożna i bezpieczna Wielka Brytania, która niewielką większością zdecydowała właśnie w referendum o opuszczeniu Unii Europejskiej, poradzi sobie na światowej scenie w pojedynkę, o tyle los pozostawionej wyłącznie w rękach Niemiec Europy nie wygląda optymistycznie.

Na Brexicie najbardziej zyska Rosja, która – pomimo rozległego terytorium – ma umiarkowane znaczenie geopolityczne, które zależy przede wszystkim od jedności i stopnia integracji Europy. Im UE silniejsza, tym Rosja słabsza. Ostatnie wypadki jednak zdecydowanie uradowały włodarzy Kremla, skokowo zwiększając rolę Rosji w regionie.

Co więcej, bieżące wydarzenia odbywają się na marginesie zainteresowania nowego polskiego kierownictwa. Wydaje się, że Jarosław Kaczyński przykłada wagę do spraw międzynarodowych wyłącznie wówczas, gdy mogą one wpłynąć na jego swobodę sprawowania władzy między Bugiem a Odrą.

„W wyścigu między Rosją i UE na to, kto szybciej upadnie, Unia zdystansowała dziś Rosję i zbliża się do mety” – zauważa smutno Sławomir Sierakowski w tekście dostępnym w całości w serwisie wp.pl.

wp