Tematem ósmego spotkania Klubu był konserwatyzm w Polsce i Rosji. Dyskutowano o tym, jaką wizję państwa i społeczeństwa proponuje rosyjski „projekt konserwatywny”? Czy jest on jedynie narzędziem polityki Kremla, czy też faktycznie można mówić o zmianie istotnych dla Rosjan wartości? Rozmawiano także o konserwatyzmie w Polsce oraz o nasileniu postaw konserwatywnych w całej Europie. Udział w spotkaniu wzięło 25 osób, w tym 10 gości z Rosji: uczestnicy [PDF 220 KB]
Spotkaniu towarzyszyła prowadzona przez Łukasza Pawłowskiego („Kultura Liberalna”) debata publiczna Rosyjski zwrot na prawo, w której uczestniczyli: Aleksiej Czadajew, Artiom Magun, Jekaterina Kuzniecowa, Iwan Preobrażeński i Maria Sniegowaja.
Odbyło się także spotkanie Polska. Rosja. Czy jesteśmy świadkami konserwatywnej rewolucji?, współorganizowane ze Studenckim Kołem Naukowym Spraw Zagranicznych Szkoły Głównej Handlowej. Wzięli w nim udział: Natalia Burlinowa, Michaił Niemcew i Mark Simon.
Polecamy omówienie spotkania:
Sesja 1

Dyskusja na temat „konserwatywnej rewolucji” w Polsce rozpoczęła się od przedstawienia przez prowadzącego panel Wojciecha Przybylskiego definicji samego konserwatyzmu. Według naczelnego „Res Publiki Nowej” , składają się nań takie wartości jak przywiązanie do przeszłości i wspólnoty, szacunek dla instytucji własności, wiara w konieczność istnienia autorytetów i przypisywanie znacznej wagi religii. Przeciwko przedstawionej przez Przybylskiego wizji zaprotestował Tomasz Krawczyk. Jak powiedział, wywołuje ona wrażenie, jakoby konserwatyzm polegał na obronie tradycji w niezmiennej postaci. Prawda jest jednak taka, że – ze względu na zmienność rzeczywistości  – jest on „bardzo żywy”, tak jak i sama tradycja. Na uwagę Wojciecha Przybylskiego o „ostrożnej postawie konserwatyzmu wobec czasu” i jego idealizacji przeszłości zareagował z kolei Jan Tokarski. Według niego, konserwatywne przywiązanie do ciągłości realizuje się raczej w niechęci do inżynierii społecznej i wszelkich radykalnych zerwań z przeszłością, niż jej idealizacji. W konsekwencji, samo pojęcie „konserwatywnej rewolucji” jest oksymoronem, ponieważ z definicji jest ona niemożliwa. ­

„Wszystkie dawne wzorce ukształtowane w ramach polskiej tradycji opierały się na przeżyciu międzypokoleniowej ciągłości” – powiedział Rafał Kalukin. Tymczasem obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której ciągłość ta została zerwana ze względu na historyczne katastrofy, jakie dotknęły Polskę, przede wszystkim drugą wojnę światową. Jako że czasy komunistyczne nie pozwalały na budowę spójnych tożsamości, wzorce ideowe zaczyna się konstruować na nowo dopiero po 1989 roku. Efektem jest istnienie swego rodzaju „konserwatyzmu wyobrażonego”, nie przeżytego i nie wynikającego bezpośrednio z doświadczeń poprzednich pokoleń. W opinii Kalukina, jego elementem jest sztuczne wytwarzanie autorytetów, czego przykładem może być nasilający się kult żołnierzy wyklętych, nieobecny jeszcze kilka lat temu.

Według Wojciecha Przybylskiego, z nasileniem konserwatyzmu w Polsce mamy do czynienia mniej więcej od roku 2004. Wcześniej, w następstwie dokonanej przez liberałów transformacji, w kraju dominowały postawy otwarte. Przyczyną tej zmiany był zanik przekonania o szerokich możliwościach, jakie daje gospodarka rynkowa, zwłaszcza wśród młodzieży.  Drogi awansu społecznego zamknęły się, a młodzi zdali sobie sprawę z tego, że zawierany przez nich z państwem „kontrakt emerytalny” prawdopodobnie nie zostanie przez nie wypełniony i ich emerytury nie wystarczą na godne życie. Na poczucie braku bezpieczeństwa socjalnego nałożyła się wojna na Ukrainie, kryzys migracyjny i ataki terrorystyczne w Europie. W konsekwencji, w społeczeństwie rozpowszechniły się postawy zamknięte, obronne, i zwiększyło się poparcie dla partii prawicowych.”Kiedy w społeczeństwie zaczyna dominować lęk przed przyszłością, jedyną strategią obronną staje się poszukiwanie wzorców w przeszłości” – dodał Rafał Kalukin.

W opinii Adama Ostolskiego, wygrana Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych „nie była skutkiem żadnego konserwatywnego zwrotu wśród wyborców”. Zdecydowało o nim poczucie braku idei przewodniej w państwie i jego swoistego „dryfowania”. Prawo i Sprawiedliwość, podobnie jak Nowoczesna i Partia Razem, taką ideę społeczeństwu zaproponowało, i dzięki dobremu wykorzystaniu posiadanych zasobów i złagodzeniu przekazu zwyciężyło. O ile jednak o zwycięstwie partii Jarosława Kaczyńskiego nie zadecydowały konserwatywne przyczyny, o tyle może mieć ono konserwatywne skutki. PiS może bowiem, w odpowiedzi na „dryf cywilizacyjny” rządów Platformy Obywatelskiej, zdecydować się na przeforsowanie swojego programu ideowego. Niechęć do Jarosława Kaczyńskiego i frustracja porażkami „dobrej zmiany” mogą jednak także doprowadzić do przeciwnych rezultatów, a mianowicie liberalizacji społeczeństwa podobnej do tej, jaka była następstwem pierwszych rządów PiS w latach 2005-2007.

Michał Łuczewski zaproponował interpretację obecnej sytuacji politycznej jako wyrazu sprzeciwu wobec „kultury transformacji”, jaka wytworzyła się w Polsce przy okazji przejścia do systemu gospodarki rynkowej. Kultura ta oparta była na binarnych rozróżnieniach, wśród których najważniejszym było lokowanie całego zła w minionej epoce, i czerpania legitymizacji przez przeprowadzających transformację z odcinania się od przeszłości i realizowania „utopijnego projektu przyszłości”. W ten sposób tworzona była narracja, według której efekty transformacji i powstałe w jej wyniku instytucje są jednoznacznie dobre. Narracja ta w pewnym momencie jednak załamała się, a na pierwszy plan wyszła kontrkultura, nie zgadzająca się na „wybielanie” grzechów III Rzeczpospolitej i bezkrytyczne jej pochwalanie. Według Łuczewskiego, jest ona jedynie formą, która wypełniona może być przez rozmaite treści – katolickie, republikańskie czy nacjonalistyczne. Do jej reprezentantów zaliczyć można zatem zarówno Jarosława Kaczyńskiego czy Witolda Waszczykowskiego, jak i Pawła Kukiza czy Janusza Korwina–Mikke. Nie są oni bowiem definiowani przez swoją własną tożsamość ideową, lecz przez sprzeciw wobec grzechów III RP.  Jednocześnie, dominacja kontrkultury stanowi o fundamentalnej różnicy między polityką w Polsce i w Rosji, gdzie ciągłość między dawnym i obecnym ustrojem jest znacznie większa. W odpowiedzi na tę tezę, Aleksiej Czadajew zwrócił uwagę, że podstawę rosyjskiej propagandy stanowi podkreślanie kontrastu między epoką rządów Władimira Putina a latami 90. Obecną sytuację można zatem interpretować jako kontrkulturę w stosunku do ostatniej dekady XX wieku.

Na międzynarodowe uwarunkowania wzrostu siły polskiej prawicy uwagę zwróciła Marta de Zuniga. Zgodziła się z Łukaszem Pawłowskim co do tego, że stanowi on reakcję na zanik poczucia bezpieczeństwa w związku z rosnącą agresywnością Rosji i napływem imigrantów. Jednocześnie wskazała na dysfunkcyjność procesu decyzyjnego w Unii Europejskiej i niepewność w stosunku do NATO jako jedno ze źródeł wzrostu poczucia zagrożenia w Polsce. Duże znaczenie ma także brak wspólnej tożsamości w ramach Unii Europejskiej, który sprawia, że Polacy zwracają się w stronę patriotyzmu i nacjonalizmu jako źródeł najprostszej, namacalnej i bezpiecznej identyfikacji. Nie jest to jednak zwrot konserwatywny, a populistyczny – partie zyskujące na obecnej sytuacji, takie jak ugrupowania Pawła Kukiza czy Janusza Korwina-Mikke, z konserwatyzmem nie mają wiele wspólnego.

Komentując wyniki badań wskazujących na duże przywiązanie do silnych autorytetów i tożsamości narodowej wśród młodych Polaków, także i Łukasz Jurczyszyn sprzeciwił się określaniu tych postaw jako konserwatywne. Młodzież silnie dąży do radykalnej zmiany w kraju, w związku z czym trudno mówić o jej konserwatyzmie. Można za to mówić o „renacjonalizacji”, wynikającej według socjologa z braku innych propozycji narracyjnych dla osób niezadowolonych z obecnej sytuacji. Według Tomasza Krawczyka nie mamy jednak do czynienia z rosnącym nacjonalizmem młodych ludzi, lecz raczej z nasilającym się wśród nich przywiązaniem do idei państwa i poszukiwaniem tożsamości w jego ramach. To właśnie poczucie opuszczenia przez nie leży u podstaw niechęci do przyjmowania uchodźców, nie zaś nacjonalizm. Przywiązujący tak duże znaczenie do wspólnoty państwowej młodzi mają wrażenie, że priorytetem dla władz są ludzie przybywający z zewnątrz, nie zaś oni sami, reagują zatem wrogością. Monika Bartoszewicz sprzeciwiła się z kolei tezie Łukasza Jurczyszyna, według której młodzież wybiera wartości prawicowe ze względu na brak innych opcji. W rzeczywistości są one dostępne, według Bartoszewicz należy zatem zdać sobie sprawę z faktu, że konserwatyzm jest dla młodych ludzi propozycją pozytywną, nie zaś ostatnią deską ratunku w reakcji na niezadowolenie z dotychczasowych rządów.

Na trudności w prowadzeniu dyskusji między środowiskami prawicowymi i lewicowymi w Polsce uwagę zwrócił Iwo Zmyślony. Jak mówił, brakuje  języka możliwego do wykorzystania w tworzeniu pola dialogu między przeciwstawnymi sobie środowiskami, a postulaty jego wypracowania nie są traktowane poważnie w reprezentowanym przez niego środowisku sztuki. Zgodził się z nim Tomasz Krawczyk, wspominając krytykę, jaka spotkała go na prawicy ze względu na poszukiwanie punktów wspólnych z przeciwną opcją ideową. Jak powiedział, „po obu stronach, blokada ta jest absolutna”.

Sesja 2

Od wyszczególnienia różnic między polskim i rosyjskim konserwatyzmem drugą sesję spotkania Klubu PL_RU rozpoczął Iwan Preobrażeński. Jak powiedział, o ile w Polsce konserwatyzm można utożsamiać z tradycjonalizmem, o tyle w Rosji nie jest to uzasadnione ze względu na brak rzeczywiście funkcjonującego zestawu tradycyjnych wartości. Immanentną cechą polskiego konserwatyzmu jest silne przywiązanie do religii, podczas gdy w Rosji ma ono relatywnie niewielkie znaczenie. Znacznie ważniejsza jest kwestia ciągłości ideowej Imperium Rosyjskiego, która pozwala na odwoływanie się do wartości funkcjonujących w czasie jego istnienia. Według Preobrażeńskiego, nie są one jednak podzielane przez ogół społeczeństwa. Podziały ideowe wśród Rosjan są bardzo silne, a brak gotowości do dialogu wśród wszystkich stron sporu dodatkowo je pogłębia.

Według Siergieja Łukaszewskiego, ani w polskim, ani w rosyjskim przypadku nie można mówić o „konserwatywnej rewolucji”. Co więcej, w Rosji nie można nawet mówić o konserwatyzmie w klasycznym znaczeniu. Choć część społeczeństwa faktycznie poszukuje w wartościach konserwatywnych odpowiedzi na niepewność i strach związany z transformacją, w rzeczywistości „nie ma instytucji ani tradycji, które można by było zachowywać i przestrzegać”. Tak jak protesty liberałów z lat 2011-2012, tak i fala poparcia dla idei konserwatywnych miała do pewnego momentu charakter antyestablishmentowy. Został on jednak stłumiony poprzez zaproponowanie społeczeństwu nowego, nacjonalistyczno-imperialnego paradygmatu, skoncentrowanego wokół „rosyjskiego świata”, aneksji Krymu i odzyskania przez Rosję statusu supermocarstwa.

W opinii Łukaszewskiego, w społeczeństwie rosyjskim dostrzec można pewien eklektyzm ideowy. Wynika on z poszukiwania przez Rosjan zakorzenienia w przeszłości przy jednoczesnym braku społecznego konsensusu co do zestawu powszechnie uznawanych tradycyjnych wartości. Podobnie eklektyczny charakter ma zestaw wartości promowanych przez Kreml, co bierze się ze swoistej „elastyczności ideologicznej” władzy. „Hybrydowy reżim” anektuje przydatne mu idee, modyfikując je do swoich potrzeb. W ten sposób wykorzystywane są choćby koncepcje Aleksandra Dugina, ogołocone w oficjalnym dyskursie z uznanego za niebezpieczny elementu rewolucyjnego.

W odniesieniu do koncepcji „tworzenia konserwatyzmu” Michaił Niemcew zwrócił uwagę, że jedyną możliwością jego zakorzenienia jest związanie go z rosyjskim imperializmem. Nie może on być związany ani z anarchistycznymi koncepcjami Bakunina ani z nacjonalizmem – byłoby to dla władzy zbyt niebezpieczne. Cechą charakterystyczną, odróżniającą rosyjski konserwatyzm od konserwatyzmu europejskiego jest według Niemcewa jego związek z militaryzmem, silnie promowany przez rządową propagandę od 2014 roku.

Irina Czeczel w swojej wypowiedzi określiła rosyjską „rewolucję konserwatywną” jako sztucznie tworzoną „polityczną mistyfikację”. Zgodziła się z Siergiejem Łukaszewskim co do nieistnienia wspólnego dla większości społeczeństwa zestawu wartości. Według niej, projekt ideologiczny tworzy się zatem nie na fundamencie wartości, lecz wyobrażeń o osiągnięciach narodu rosyjskiego, które – według architektów tego projektu – mają umacniać „duchowy rys psychologiczny” Rosjan. Tak jak wszystkie opcje polityczne w Rosji, tak i opcja konserwatywna nie bazuje na ideach, lecz na osobowościach, dzieleniu społeczeństwa na „naszych i nie naszych”. Jednocześnie, „polityczna mistyfikacja” rosyjskiego projektu konserwatywnego formalnie nakierowana jest na poszukiwanie jedności w głęboko podzielonym społeczeństwie.

Jedność ta tworzona jest sztucznie na trzy sposoby. Pierwszym z nich jest tworzenie iluzji istnienia „miażdżącej większości” obrońców „rosyjskości”, ojczyzny i „interesu społecznego” przed wewnętrznymi i zewnętrznymi „wichrzycielami”. Formowana jest moralna większość w kwestiach pryncypialnych – bycie Rosjaninem oznacza konieczność obrony rosyjskich wartości. Nie jest to kwestia wyboru i nie istnieją rozwiązania pośrednie – można ich bronić i zaliczać się do wspólnoty „prawdziwych Rosjan” lub być jej zdrajcą. Drugim sposobem budowania jedności jest koncentracja wokół osoby lidera. Władimir Putin „zlewa się” z wyborem cywilizacyjnym „rosyjskości”, będącym pod ochroną „miażdżącej większości”, zaś jego przeciwnicy przedstawiani są jako zdemoralizowana, zdehumanizowana mniejszość. W opozycji do tej mniejszości, do której zalicza się między innymi przeciwników aneksji Krymu, tworzy się obraz „ludu”, stojącego murem za swoim przywódcą. Ostatnim elementem strategii tworzenia jedności jest dążenie do wyeliminowania myśli krytycznej wobec sposobu funkcjonowania państwa rosyjskiego. Kremlowska strategia jest polityką stanu wyjątkowego, iluzji stałego zagrożenia dla rosyjskich wartości, która nie może funkcjonować bez istnienia prawdziwego lub wyimaginowanego wroga.

W opinii Artioma Maguna w Rosji już od lat 70. ubiegłego wieku istnieje „zwykły, normalny konserwatyzm”, zaś osiągnięcie przezeń pozycji idei hegemonicznej, jaką zajmuje obecnie, jest rezultatem naturalnych prawidłowości w rozwoju kraju. Jeżeli w Rosji miała miejsce prawdziwa „konserwatywna rewolucja”, to była nią pieriestrojka – sprzyjająca reformom liberalna inteligencja działała tak naprawdę z pobudek konserwatywnych, chęci powrotu do „normalnych wartości” i przezwyciężenia kryzysu moralnego. Podobnie jak społeczeństwo, tak i Putin od dłuższego czasu był konserwatystą, choć nie zdawał sobie z tego sprawy. Gdy w 2001 roku w przemówieniu oświadczył, że zakończyła się epoka rewolucji, realizował klasycznie konserwatywną kliszę ideologiczną. Dopiero jednak dziesięć lat później to zrozumiał i wyraził. Nie doprowadziło to jednak do sformułowania jednolitej ideologii władzy – jest ona raczej intuicyjna i zmienna, pomimo realnego zaangażowania władzy w promowanie idei konserwatywnych.

Z poglądem Artioma Maguna na obecność poglądów konserwatywnych w społeczeństwie rosyjskim zgodziła się Maria Sniegowaja. Jak powiedziała, polityka ideowa państwa nie może być realizowana całkowicie w oderwaniu od poglądów społeczeństwa. „Zwrot konserwatywny”, który faktycznie nastąpił, jest zaś reakcją na liberalne reformy, przeprowadzane w latach 90., bardzo podobną do tych, z jakimi mamy do czynienia w Polsce czy na Węgrzech. Skala odrzucenia idei liberalnych i reform jest zależna od stopnia transformacji, jakiej poddany został dany kraj. I tak, ponieważ polskie społeczeństwo zostało głębiej przeobrażone niż rosyjskie, nasilenie poglądów konserwatywnych jest w nim mniejsze niż w Rosji. Na Ukrainie natomiast, gdzie reformy w ogóle nie zostały przeprowadzone, nadal jest dla nich silne poparcie. Ponieważ w Rosji transformacja się nie udała, a wprowadzone zmiany były niedostateczne dla wprowadzenia społeczeństwa w nowy paradygmat rozwoju, toteż i odrzucenie reform jest silniejsze. Według Sniegowajej, w Rosji mamy do czynienia z klasycznym zjawiskiem ucieczki od wolności – „przegrani transformacji”, nie umiejąc odnaleźć się w rynkowej rzeczywistości, poszukują ochrony paternalistycznego państwa, co populistyczny putinowski reżim sprawnie wykorzystuje.

W opinii Aleksieja Czadajewa, stopień odrzucenia liberalnych reform rzeczywiście związany jest z ich głębokością. Dyskutant nie zgodził się jednak z twierdzeniem Marii Sniegowajej jakoby konserwatyzm był jedynie reakcją na te reformy. Według niego, istotą konserwatyzmu jest nieustanna opozycja wobec inżynierii społecznej, przeciwstawienie organiczności życia społecznego podejściu projektowemu. Jego przykładem jest według Czadajewa wyrażone przez Siergieja Łukaszewskiego twierdzenie, że rosyjski „zwrot konserwatywny” ma miejsce, ponieważ nie zbudowano instytucji społecznych, które mogłyby mu się przeciwstawić. Jak powiedział, „każdy szanujący się konserwatysta” wystąpi przeciw twierdzeniu, że sztuczne skonstruowanie tych instytucji jest możliwe. Zaoponował również przeciw twierdzeniu o poszukiwaniu przez Rosjan opieki państwa. Masowa ucieczka do szarej strefy gospodarki dowodzi bowiem czegoś wręcz przeciwnego. Dyskutant zwrócił również uwagę na fakt, że paradoksalnie, wartości konserwatywne są wyznawane również przez rosyjskich liberałów. Chcieliby oni bowiem przywrócenia ideałów „złotego wieku” jelcynizmu, którym według nich sprzeniewierzył się Putin.

Szansę na to widzi Jekaterina Kuzniecowa. Według niej, ponieważ obecna fala konserwatyzmu jest efektem działania naturalnego wahadła politycznego – po reformach liberalnych przyszła konserwatywna reakcja – możemy niebawem spodziewać się kolejnej zmiany nastrojów w społeczeństwie. W jej opinii jest to możliwe zwłaszcza ze względu na fakt, że rosyjski konserwatyzm jest bardzo powierzchowny i narzucany odgórnie, co odróżnia go od głęboko zakorzenionego i oddolnego konserwatyzmu polskiego.

Paweł Rojek przedstawił dwa przeciwstawne spojrzenia na Rosję obecne w kręgach polskiej prawicy. Pierwsze z nich zakłada, że jest ona zwykłym krajem imperialnym, który dla realizacji swoich celów zakłada konserwatywną maskę. Drugie zaś widzi w niej „przodującą, jasną siłę” chrześcijaństwa i konserwatyzmu na świecie. Według Rojka, żaden z tych punktów widzenia nie jest uprawniony. Choć bowiem idea obrony „rosyjskiego świata” może służyć za pretekst do wywołania konfliktu, to nie ma ona jednak charakteru imperialnego. Imitacyjny charakter rosyjskiego konserwatyzmu sprawie zaś, że nie można jej z natury rzeczy traktować jako jego światowej awangardy.

Podsumowując spotkanie, Iwan Preobrażeński stwierdził, że z całą pewnością nie można mówić o „konserwatywnej rewolucji” w Rosji. O ile bowiem być może mamy do czynienia z nasileniem poglądów konserwatywnych lub zmianami o charakterze rewolucyjnym, to na pewno nie z nimi łącznie.

CCmaly