W ostatnich latach Kreml przestał kierować się w swoich działaniach wielkimi ideami – mówi w rozmowie z Kubą Benedyczakiem Aleksiej Czadajew. Motywem działania władzy i powodem rośnięcia w siłę rosyjskiego konserwatyzmu jest strach przed rewolucją. Jednocześnie mamy do czynienia z paradoksem polegającym na tym, że jedyną wielką ideą stworzoną przez naród pragnący silnego państwa i imperium jest bakuninowski anarchizm. Rosjanin – w tym Putin – z natury jest anarchistą, a władza oznacza dla niego możliwość niepodlegania prawu.

W wywiadzie, Czadajew wspomina także o różnicach między Władimirem Putinem a Dmitrijem Miedwiediewem. Według niego, „Putin jest politykiem dostojnym”, zaś obecny premier dba przede wszystkim o to, jakie sprawia wrażenie i jak jest odbierany. Gdy eksperyment z przekazaniem mu władzy nie powiódł się, stało się jasne, że Putin musi wrócić.

W opinii Czadajewa, opozycja pozaparlamentarna nie będzie miała przyszłości, jeśli nie stworzy struktur regionalnych. Rosjanie nie ufają bowiem „obcym”, kandydującym poza miejscem swojego zamieszkania. Zarazem putinowska Jedna Rosja stara się pozbawić ją kadr poprzez wciąganie do systemu potencjalnie niebezpiecznych jej przedstawicieli. Opozycjoniści są także niewiarygodni, ponieważ „żywiąc się” walką z reżimem Putina, są od niego strukturalnie zależni. „Wiktor Pielewin napisał, że reżim to ci, którym się dobrze przy reżimie żyje. A im się żyje dobrze.”

Cała rozmowa z Aleksiejem Czadajewem dostępna w najnowszym numerze dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia” (maj-sierpień) oraz na jego stronie internetowej.

NEW