Mowa nienawiści nie jest zjawiskiem nowym a jej nasilanie się jest wprost proporcjonalne do wzrostu zasięgu Internetu i upowszechnienia forów dyskusyjnych i mediów społecznościowych. Jednak za symboliczny moment wejścia „hejtspiczu” do głównego nurtu polityki należy uznać kampanie polityczne 2015 roku, kiedy przyszły prezydent Andrzej Duda podważył odpowiedzialność Polaków za zbrodnię na żydowskich mieszkańcach Jedwabnego, zaś Jarosław Kaczyński, lider PiS, przedstawił uchodźców jako zagrożenie biologiczne dla Europejczyków. Otworzyło to puszkę Pandory i, jak zauważa Michał Bilewicz w rozmowie z Zofią Sikorską, zniosło kolejne tabu w dyskusji publicznej.

Polska mowa nienawiści nie oszczędza właściwie nikogo, lecz w ostatnich latach na celowniku są przede wszystkim uchodźcy. A także Żydzi, choć otwarty antysemityzm wciąż nie dotarł do mainstreamu, Bilewicz mówi o wtórnym antysemityzmie, czyli negowaniu odpowiedzialności Polaków za zbrodnie na Żydach, stanowiące tym samym przyzwolenie na akty przemocy i swoistą gwarancję bezkarności.

Hate speech występuje głównie w Internecie, jednak nasilające się procesy polegające na odrywaniu się informacji od jej źródła i zrównywaniu źródeł informacji pozwalają coraz częściej przenikać mowie nienawiści do mediów głównego nurtu. Choć przez lata stanowiły one barierę dla nienawistnych poglądów, podlegając prawnej kontroli, słabość organów państwa w tym zakresie ośmiela polityków. W swoim cynizmie, zbijają oni polityczny kapitał na uruchamianiu prymitywnych instynktów – lęku i pogardy. Zaś organy kontrolne – KRRiT, prokuratura – nie potrafią lub nie chcą temu przeciwdziałać.

Jak zatem ograniczyć zasięg mowy nienawiści? To niezwykle trudne w sytuacji, gdy politycy i komentatorzy umiejętnie blokują empatię i nasilają lęki społeczeństwa. Oraz, gdy „druga strona”, nie godząca się z „hejtem”, ogranicza się do „lajków” i „szerów”. Ten tzw. slacktivism trzeba zastąpić realnym działaniem – kontrmanifestacjami, zgromadzeniami, akcjami wsparcia. To rozwiązanie doraźne, w dłuższej perspektywie zaś nic nie zastąpi rzetelnej edukacji obywatelskiej, kształtującej świadomych odbiorców medialnych treści i świadomych wyborców.

Cały wywiad z Michałem Bilewiczem jest dostępny w języku polskim na stronie „Krytyki Politycznej”.