Aleksiej Czadajew pisze o szansach partii pozaparlamentarnych w zaplanowanych na wrzesień wyborach:

Partie obecne w Dumie Państwowej spokojnie przygotowują swoje zjazdy, szykując spisy kandydatów dzieląc okręgi między najsilniejszych, zaś partie opozycyjne chórem zaczęły przenosić zjazdy niemal na przedostatni dzień do zamknięcia list przez Centralną Komisję Wyborczą.   

Zdaniem Czadajewa taka tendencja pozwala przewidywać, że partie te nie zdążą zarejestrować kandydatów, lub że ich listy przygotowane zostaną byle jak. Tym samym prześmiewczo przyrównuje Parnas i Jabłoko do dziecięcego miesięcznika „Murziłka”. Zdaniem analityka w praktyce niespecjalnie przeszkadza im, że nie zdążą z rejestracją kandydatów – stworzy to bowiem okazję do głośnych lamentów w rodzaju: my byśmy chcieli – ale nam nie pozwalają.

W opinii Czadajewa medialna burza wokół kwestii uczciwości wyborów parlamentarnych będzie dla tych partii bardziej istotna niż sama kampaniaw której nie upatrują dla siebie szczególnych szans.

Przyglądając się już od półtora miesiąca kampaniom w różnych regionach wyprowadziłem niemal matematyczną formułę pozwalającą odróżnić polityka od media-murziłki: jeśli ratingi rozpoznawalności i zaufania utrzymują się na podobnym poziomie – mamy przed sobą polityka,
jeśli się różnią (w niektórych wypadkach wielokrotnie) – mamy media-murziłkę.

Cały tekst [RU] dostępny na blogu autora.