W ciągu ostatnich miesięcy przeczytać można było wiele analiz wskazujących na to, że zapoczątkowany 25 lat temu proces rozkładu sowieckiego świata trwa w najlepsze. Z tego typu twierdzeniami ekspertów zgadza się Anton Barbaszyn, wskazując na podział przestrzeni postsowieckiej na cztery grupy.

Pierwszą grupę tworzą kraje, które po upadku Związku Radzieckiego związały swe nadzieje z Zachodem i aktywnie poszukują sposobów na oderwanie się od rosyjskich wpływów – Gruzja, Mołdawia i Ukraina. Według Barbaszyna, niezależnie od wahań politycznych, jakie co jakiś czas następują, można być niemal pewnym, że państwa te nadal będą „maszerowały na Zachód”. Są one dodatkowo motywowane przez Rosję, która nieustająco – choć nie celowo – „motywuje” je do zerwania z sowieckim dziedzictwem.

Druga grupa, wyróżniona przez Barbaszyna, to „azjatyccy pragmatycy” – Turkmenistan, Tadżykistan i Uzbekistan. Kraje te starają się budować ze swoimi dużymi sąsiadami – Rosją i Chinami – przyjazne, pragmatyczne relacje, w celu zapewnienia zysków swoim elitom rządzącym. Po rozpadzie Związku Radzieckiego powróciły one do tradycyjnej, klanowej organizacji społeczeństwa i władzy, mającej bardzo niewiele wspólnego z zachodnimi standardami demokracji liberalnej. Z dużą pewnością można przewidywać dryf państw tej grupy w stronę bliższych relacji z Pekinem.

Kraje Unii Eurazjatyckiej – oprócz Rosji, Armenia, Białoruś, Kazachstan i Kirgistan – składają się na trzecią grupę. W opinii Barbaszyna, absolutnie zdominowana przez Moskwę Unia Eurazjatycka nie jest próbą rzeczywistej integracji krajów postsowieckich, lecz polityczną ułudą, mającą raczej cel terapeutyczny w stosunku do dotkniętego „syndromem postimperialnym” rosyjskiego społeczeństwa. Żadna próba integrowania krajów byłego Związku Radzieckiego nie ma bowiem sensu bez Ukrainy, Rosja zaś w 2014 roku dołożyła wszelkich starań by ją do tego zniechęcić – jeśli nie na zawsze, to na bardzo długo. Co więcej, w dłuższej perspektywie wszystkie kraje Unii Eurazjatyckiej mogą zmienić orientację – Białoruś i Armenia zbliżyć się do Zachodu, zaś Kazachstan i Kirgistan dołączyć do „azjatyckich pragmatyków”.

Do żadnej z trzech grup nie można przypisać Azerbejdżanu, tworzącego samotnie „Emirat Kaspijski” – nieco podobny do „azjatyckich pragmatyków”, lecz zamiast bliskich relacji z Chinami, wiążący się raczej z Turcją.

Jak pisze Anton Barbaszyn, odbudowa Związku Radzieckiego, podobnie jak utworzenie na jego miejsce nowego, sprawiedliwego i równego, projektu integracyjnego, jest niemożliwa. Choć prawda ta jest oczywista, Moskwa wciąż nie jest w stanie racjonalnie ocenić sytuacji na „bliskiej zagranicy”. Po części wiąże się to z obecnym w społeczeństwie „syndromem postimperialnym” i wiarą w to, że Związek Radziecki upadł nie na skutek obecnych w nim obiektywnych sprzeczności, lecz spisków – wewnętrznych i zagranicznych. Tego typu przekonania powstrzymują Rosję przed budową przyjaznych, równych stosunków z sąsiadami. Związane z tym napięcia nasilać się będą w miarę opuszczania sceny politycznej przez liderów urodzonych w czasach komunistycznych i przejmowania władzy przez nowe pokolenia, wychowane w nowej, narodowej „mitologii” i rzeczywistości.

Cały tekst Antona Barbaszyna dostępny na stronie Intersection Project.

Intersection