Sztuki wizualne nigdy nie plasowały się w czołówce ministerialnych priorytetów. Pewne nadzieje dla rozwoju krajowych kolekcji międzynarodowej sztuki współczesnej dał rozpoczęty w 2004 roku przez ówczesnego ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego program „Znaki czasu”, zakładający rozwijanie jej regionalnych zbiorów. Choć program miał mankamenty, pozwolił na zebranie w regionalnych kolekcjach około tysiąca dzieł.

Niemałą rolę odegrał też zorganizowany w 2009 roku Kongres Kultury Polskiej. Utworzony w jego następstwie ruch Obywatele Kultury doprowadził do podpisania w 2011 przez premiera Donalda Tuska Paktu dla Kultury, zgodnie z którym krajowe wydatki na nią miały stopniowo zwiększać się aż do osiągnięcia 1% budżetu. Utworzono też program operacyjny „Kolekcje”, z którego znaczna część środków przeznaczona była na budowanie kolekcji dużych muzeów sztuki współczesnej – wśród nich trzech nowo powstałych.

Do tej pory na program wydano ponad 30 mln złotych. W tym roku jednak żadne z czterech dużych muzeów nie otrzymało ani złotówki, co w opinii Karola Sienkiewicza najprawdopodobniej jest pokłosiem nagłej zmiany składu komisji eksperckiej oceniającej wnioski o dotację. Odmowa udzielenia dofinansowania jest według niego „wyraźnym sygnałem, że kolekcjonowanie sztuki współczesnej nie mieści się w nowej polityce kulturalnej państwa. I z tym jest dzisiaj największy problem”.

Cały tekst dostępny na stronie Dwutygodnik.com.

O nowym składzie komisji eksperckiej oceniającej wnioski dotacyjne w ramach programu „Kolekcje” Karol Sienkiewicz pisze także na swoim blogu.

Dwutygodnik