Rozmawialiśmy o  rosyjskiej gospodarce w dobie wciąż trwającego globalnego kryzysu, ale też konfliktu rosyjsko-ukraińskiego oraz sankcji nałożonych na Rosję przez kraje Zachodu. O tym, co obecna sytuacja gospodarcza oznacza dla rosyjskiej polityki – w wymiarze wewnętrznym i międzynarodowym oraz jaki ma wpływ na rosyjskie społeczeństwo.

W dyskusji uczestniczyli: Denis Burakow, Paweł Kazarin, Jekaterina Romanowa i Denis Wołkow.

Spotkanie prowadził Jarosław Kuisz.

Zapis wideo debaty wersja polska

Zapis wideo wersja bez tłumaczenia

Wypowiedzi panelistów wersja polska

Wypowiedzi panelistów wersja bez tłumaczenia

Dyskusja po debacie wersja polska


Dyskusja po debacie wersja bez tłumaczenia

Omówienie spotkania:

Obraz gospodarki rosyjskiej zarysowany przez uczestników debaty nie przedstawiał się w jasnych barwach. Podstawowym jej problemem, na który jako pierwsza zwróciła uwagę Jekaterina Romanowa, jest bardzo silna zależność od renty z eksportu surowców energetycznych. Konsekwencją tej zależności staje się wyjątkowo silny destrukcyjny wpływ, jaki na budżet Rosji mają trwające od 2014 roku zniżki cen ropy. Sytuację pogarsza dodatkowo „ręczne sterowanie” gospodarką kraju przez władze niepozwalające na funkcjonowanie mechanizmów rynkowych. Kryzys gospodarki rosyjskiej powoduje też, jak mówił Denis Burakow, duże szkody wśród małych i średnich przedsiębiorstw, co wiąże się przede wszystkim z faktem, iż kredytujące je średniej wielkości banki, w przeciwieństwie do dużych instytucji państwowych, nie otrzymały pomocy z budżetu, a to doprowadziło część z nich do upadku. Jednocześnie nieprzewidywalność działań elity rządzącej zwiększa ryzyko inwestycyjne, czego skutkiem jest odpływ kapitału z Rosji. Do pesymistycznej oceny perspektyw rosyjskiej gospodarki nastrajają też kryzys demograficzny oraz ogromna i nadal rosnąca szara strefa.

Konsekwencje słabej koniunktury nie są jednakowe dla całego społeczeństwa. Według Jekateriny Romanowej najsilniej odczuła ją klasa średnia, która straciła możliwości finansowania swoich przedsięwzięć biznesowych. W opinii dyskutantki pauperyzacja tej części społeczeństwa następuje bardzo szybko, a sytuacja upodabnia się do tej z końca lat 90., gdy właściwie klasy średniej nie było. Co więcej, według Pawła Kazarina jej upadek nie będzie miał wpływu na rosyjską politykę, ponieważ elity rządzące nie biorą tej klasy pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.

Denis Wołkow przywołał badania Mariny Krasilnikowej wskazujące na to, że kryzys nie uderzył jeszcze zbyt mocno w lepiej sytuowane grupy ludności, więc wciąż istnieje pewien margines oddzielający je od odczucia realnych strat. Jednocześnie, jak mówił uczestnik spotkania, pozostała część społeczeństwa, według własnych ocen, nie ucierpiała wskutek kryzysu tak silnie, jak mogłoby się wydawać.

W opinii Wołkowa „są pewne objawy, że coś złego się dzieje, tym niemniej ludność na razie nie odczuwa poważniejszych konsekwencji tego kryzysu, jeżeli chodzi o odczucia subiektywne”. Na potwierdzenie tej tezy komentator przywołał badania, według których zmniejsza się zarówno odsetek Rosjan twierdzących, że nie wystarcza im pieniędzy nawet na jedzenie, jak i tych, którzy utrzymują, że stać ich tylko na zakupy żywnościowe. Według Wołkowa najsilniejsze obawy społeczeństwa zostały złagodzone, gdy rządowi udało się ustabilizować kurs rubla.

Rosjanie mają też ciągle nadzieje na wprowadzenie – w obliczu wysokiej inflacji – indeksacji płac i emerytur. Dopiero jeśli tak się nie stanie, może dojść do protestów. Na dysproporcję regionalną w Rosji, także w konfrontacji ze skutkami kryzysu, zwróciła uwagę Jekaterina Romanowa. Jak obrazowo porównała: „my dyskutujemy o utracie przywilejów klasy średniej, podczas gdy w Rosji są regiony, gdzie chleb dowozi się raz na trzy dni”.

Zmienił się kontekst geopolityczny, w którym Rosja mierzy się z konsekwencjami dekoniunktury. Jak stwierdził Paweł Kazarin, o ile w czasie kryzysu finansowego w 1998 roku Kreml ratował się pożyczką z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, o tyle obecnie, w związku z sankcjami nałożonymi przez Zachód, tej możliwości nie ma. Skuteczność sankcji była przedmiotem dyskusji między uczestnikami spotkania. Sam Kazarin nie miał wątpliwości – według niego działają one i skutecznie szkodzą rosyjskiemu biznesowi.

W podobnym tonie wypowiedział się Denis Wołkow, twierdząc, że stanowią one niewątpliwą barierę dla rozwoju rosyjskiej gospodarki, a być może były także przyczyną zatrzymania pochodu wojsk separatystycznych na Ukrainie. Zaznaczył jednak, że niezależnie od skuteczności sankcji w tych aspektach, nie widzi żadnej nadziei, by mogły one doprowadzić do zmiany kremlowskiego reżimu – jeśli rzeczywiście taki cel miał Zachód, gdy je nakładał.

Denis Burakow przyznał, że sankcje stanowią dla władzy wyzwanie w sferze zarządzania gospodarką, ponieważ z ich powodu nie można zaciągać zagranicznych pożyczek. Jednocześnie – w połączeniu z rosyjskimi kontrsankcjami – prowadzą one do sytuacji, kiedy nawet ludzie dysponujący pewnym budżetem muszą rezygnować z dotychczasowego poziomu życia, brakuje bowiem towarów, na które mogliby pieniądze wydawać. Z drugiej strony, w opinii Burakowa sankcje pozwalają Kremlowi na osiąganie wewnątrzkrajowej stabilizacji politycznej. Pomagają bowiem tworzyć obraz zewnętrznego wroga i zrzucać na Zachód odpowiedzialność za problemy gospodarcze Rosji.

Jak mówiła Jekaterina Romanowa, społeczeństwu wmawia się, że kryzys jest spowodowany wyłącznie sankcjami zachodnimi, nie zaś nieefektywnym modelem gospodarczym i problemami wewnętrznymi – tych bowiem Rosja jakoby nie posiada. Wprowadzone przez Kreml kontrsankcje mają wpisywać się w tę narrację i stanowić w oczach społeczeństwa sprawiedliwą karę dla Zachodu za szkodzenie Moskwie.

Podobnie jak sankcje, również polityka zagraniczna Kremla stała się w opinii Romanowej skutecznym narzędziem manipulacji społeczeństwem. W ten sposób wykorzystywane są konflikty na Ukrainie i w Syrii, które, jak powiedział Paweł Kazarin, mają stanowić swego rodzaju „wojny pośrednie” z Zachodem. Taktyka ta jest skuteczna – według Kazarina ludzie obecnie godzą się na rezygnację z części swojego kapitału ekonomicznego w zamian za poczucie uczestnictwa w odbudowie pozycji mocarstwowej Rosji. Ta rekompensata jest według niego wystarczająca, by nie doszło do powstania „rosyjskiego Majdanu”. Jednocześnie, jak mówił Denis Wołkow, większość społeczeństwa nie rozumie zachodzących procesów i wierzy Putinowi, który „stał się głównym ekonomistą kraju” i twierdzi, że kryzys potrwa dwa lata.

„Obecna rzeczywistość ekonomiczna jest wynikiem rzeczywistości politycznej i doprowadzi do konsekwencji politycznych” – powiedział Paweł Kazarin. Jedną z tych konsekwencji może być według niego upadek swego rodzaju umowy społecznej, w ramach której obywatele zrzekali się wolności politycznej w zamian za zapewnienie dobrobytu przez władzę. Kryzys może też doprowadzić do narastania konfliktu wśród rosyjskich elit.

Z jednej strony, w sferach rządzących będzie nasilać się konkurencja o kontrolę nad najbardziej dochodowymi obszarami kraju, z drugiej zaś – spotęguje się walka o utrzymanie dotychczasowych zysków wśród oligarchów. Przywołując tezy Aleksandra Baunowa, Kazarin stwierdził, że możliwy jest nawet scenariusz, w którym Putin zdecyduje się zerwać z Zachodem nie tylko w sferze politycznej, lecz także gospodarczej. Realizowany w ten sposób model lewicowego autorytaryzmu wiązałby się między innymi z wprowadzeniem regulacji cen i całkowitą izolacją Rosji na arenie gospodarki światowej.

Paweł Kazarin zaprzeczył także tezom, jakoby izolacja ta mogła stać się bodźcem do modernizacji kraju. Jak mówił, bez dostępu do zachodniej technologii i zasobów nie będzie to możliwe. Sam jednak kryzys, w opinii Jekateriny Romanowej, ma szansę stać się stymulantem, choćby dlatego że zmniejszająca się ilość środków wymusza zwiększenie efektywności zarządzania. Dyskutantka zgodziła się jednocześnie z Kazarinem, że Rosja musi odejść od gospodarki surowcowej i skupić się na innowacjach.

Sprzyjać temu mógłby powrót do kraju rosyjskich studentów uczących się na zachodnich uniwersytetach, co jednak będzie coraz trudniejsze wraz z nasilaniem się izolacji Rosji. Według uczestniczki spotkania, w związku z niemożnością wpłynięcia na politykę samego Kremla, istotne jest podjęcie działań na poziomie obwodów.

W opinii Denisa Burakowa konieczne wydają się również realizacja szkoleń i wymiany specjalistów z Europą. Wobec oporu władz, obawiających się napływu „szkodliwych idei” do kraju, działania te muszą funkcjonować na poziomie społeczeństwa obywatelskiego. Sama Europa zaś, według Burakowa, zamiast utrzymywać nieskuteczne sankcje, powinna uderzać w konkretnych urzędników odpowiedzialnych za korupcję czy łamanie praw człowieka.

 

Projekt współfinansowany przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia

by-sa-km