W opinii Michała Szułdrzyńskiego zarówno prawa, jak i lewa strona sceny politycznej, będzie starała się „zawłaszczyć” poglądy papieża Franciszka i użyć ich do własnych celów. Środowiska liberalne i lewicowe będą przypominać o nawoływaniu głowy Kościoła do przyjmowania uchodźców, jednocześnie jak najmniej wspominając o jego konserwatywnych poglądach na etykę seksualną czy kwestię aborcji. To właśnie te poglądy nagłaśniać zaś będzie prawica, aby udowodnić, że Franciszek jest w rzeczywistości „ich” papieżem.

Prawda jest jednak wielowymiarowa i „jeśli ta pielgrzymka ma przynieść jakikolwiek pożytek to teraz, po wyjeździe papieża, przed środowiskami intelektualnymi – nie tylko wśród wierzących – spore zadanie dotyczące przemyślenia franciszkowej nauki”. I choć problemy z papieżem ma także lewica, to konserwatyści mają do wykonania więcej pracy –oni bowiem mają obecnie większy wpływ na kształtowanie rzeczywistości w Polsce i częstoodwołują się do chrześcijańskich tradycji.

Dla dużej części polskiej prawicy dużym problemem jest nawoływanie papieża do przyjmowania uchodźców, rażąco niezgodne z jej antyimigrancką retoryką. Musi ona się skonfrontować także z papieską pochwałą multikulturalizmu i przebaczenia jako fundamentu stosunków między narodami, podczas gdy „można odnieść wrażenie, że obecnie prawicowi stratedzy polskich relacji międzynarodowych posługują się swego rodzaju darwinizmem, sprowadzając stosunki miedzy państwami wyłącznie do konfliktu i konfrontacji”. Wyzwanie stanowi także silnie proekologiczne nastawienie Franciszka – wielu prawicowych uczestników życia publicznego „ekologię uważa za lewicowe skrzywienie i wciąż uważa, że hasła o konieczności ograniczenia zużycia węgla mogą głosić wyłącznie ci, którzy chcą by Polska zatrzymała się w rozwoju”.

Cały tekst Michała Szułdrzyńskiego jest dostępny w internetowym wydaniu dziennika „Rzeczpospolita”.

rzeczpospolita